ŁUKASZ CHOJNACKI795 930 900
PIOTR KWIECIEŃ505 030 505

Siła nabywcza złota, dlaczego jest ona taka ważna? Czy jest ważniejsza od nominalnej wyceny złota? Co w tym wszystkim może być absurdalne?

PROGRES CZY REGRES?

Studia nad historią postępu dowodzą, że progres nie zawsze jest progresem. Każdy kij ma dwa końce, a to co czasem określamy mianem postępu nie służy kreacji, lecz destrukcji. Przykładów można podać całe mnóstwo. Ot choćby produkcja żywności. Możemy przecież produkować jej więcej i szybciej, ale czynimy to kosztem jej jakości.

Inny przykład. Postęp w zakresie technologii militarnych. O ile setki lat temu ludzie walczyli ze sobą wręcz lub przy pomocy prymitywnie wykonanej broni (dzidy, topory, noże), tak z czasem postęp umożliwił zabijanie się na odległość (łuki, kusze). W dalszej kolejności progres umożliwił zabijanie się na odległość z używaniem mniejszej siły fizycznej i na większy dystans (armaty, działka, wyrzutnie), a ostatecznie doprowadził do szczytu postępu technologicznego i pozwolił nam unicestwiać inne istnienia za pomocą przycisku „Enter”, albowiem przyciśnięcie jednego guzika czasem wystarcza, aby odpalić ładunek nuklearny zmiatający z powierzchni ziemi tysiące ludzi.

ABSURD WSPÓŁCZESNEGO INWESTOWANIA

Nie inaczej rzecz ma się z pieniędzmi. Ich inwestowanie nosi silne znamiona absurdu. Na czym ów absurd polega? I co ma wspólnego z siłą nabywczą złota?

ROLA ZŁOTA W PRZESZŁOŚCI

W dawnych czasach złoto (i srebro) były pieniędzmi. Jeszcze niespełna sto lat temu płacono złotymi monetami za towary i usługi. Dlaczego złotymi monetami? Ponieważ prawnie i praktycznie były one pieniędzmi. Czy można więc było inwestować w złoto? Nie w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Nabywanie złota musiałoby bowiem odbywać się przy pomocy…. złota! Nie inwestowano w złoto, ponieważ złoto było pieniądzem!

SPRAWDŹ CENY ZŁOTA W NASZYM SKLEPIE

SIŁA NABYWCZA ZŁOTA

Kruszec miał to do siebie, że w czasach standardu złota jego siła nabywcza praktycznie rosła. Nie zawsze, lecz na przestrzeni lat zawsze wychodziło ono na plus. Co to dokładnie oznacza?

Cena złota była stała. Nie była wyrażona ceną, tak jak ma to miejsce dzisiaj. Dzisiaj złoto kosztuje 1540 amerykańskich dolarów. Dawniej miało po prostu nominał 20 dolarów, i to nominał był definiowany. Przykład…

Amerykański dolar w momencie swoich narodzin został ustawowo zdefiniowany jako 1,6038g czystego złota lub 24,06g czystego srebra. Innymi słowy 1$ był warty 1,6038g złota (lub 24,06g srebra). Ta cena była stała.

Czy skoro złota moneta miała zawsze określony nominał i określoną z góry wagę, oznaczało to, że kupuje ona zawsze tyle samo na przestrzeni czasu? Ależ skąd?! Realnie stałe ceny nie istnieją. W każdym systemie monetarnym ceny zmieniają się w praktyce codziennie. Nawet w komunizmie ceny się zmieniały, tylko te końcowe – półkowe by tak rzec – była odgórnie zamrożone. Była to głupota, ale tak właśnie było.

Skoro więc złota moneta była względnie stabilna, to co wpływało na zmianę cen? W głównej mierze podaż towarów, które kupowało się za złoto. Jeśli jakiegoś towaru brakowało (np. pszenicy z powodu klęski urodzaju), siłą rzeczy stawał się on droższy, a złota moneta mogła go kupić mniej. I na odwrót, jeśli jakiegoś towaru przybywało (np. produkcja aut w USA w latach 20.), ta sama ilość złota pozwalała na nabywanie większej jego ilości. Proste!

OGÓLNA RELACJA ZŁOTA DO TOWARÓW

W praktyce w czasach standardu złota rosła tak podaż metalu jak i towarów. Różnica polegała na tym, że złota przybywało regularnie, aczkolwiek względnie nieznacznie (1-2% rocznie), podczas gdy towarów przybywało znacząco szybciej. Doprowadziło to do tego, że złoto zyskiwało na wartości w ten sposób, że zachowując je w kieszeni można było po pewnym czasie nabyć za nie sporo więcej!

To co trudne jest dla nas do zrozumienia to, że cena złota oficjalnie stała w miejscu (ten sam nominał dla tej samej gramatury w określonej monecie), lecz w rzeczywistości kruszec dawał nam profit w postaci możliwości nabywania większej ilości towarów.

FORD HENRY’EGO FORDA

Amerykańskiemu wynalazcy i inżynierowi zawdzięczamy jeden z najciekawszych przykładów tego jak złoto w rozwijających się gospodarkach generuje wartość nabywczą.

W 1924 roku produkcja Forda T osiągnęła pewną stabilizację kosztową i sprzedażową. Oznacza to, że cena Forda po prostu stanęła w miejscu, a było to miejsce do którego mogły dotrzeć portfele mas. Innymi słowy, „auto dla mas” oznaczało, że po prostu znaczącą liczbę obywateli stać było na zakup samochodu. To co ciekawe dla nas to fakt, że trzymając złoto od początków produkcji omawianego auta, z każdym rokiem zyskiwało ono na wartości, ponieważ potrzeba go było coraz mniej, aby nabyć nowe auto.

Przykład wzrostu siły nabywczej złota w USA na przykładzie kupna Forda T

Co prawda przykład Forda jest nie w pełni reprezentatywny, albowiem Forda nie kupujemy na co dzień, zaś jego przedsięwzięcie było innowacyjne, co oznacza, że tak czy inaczej cena auta by spadała. Przyjrzyjmy się więc innym danym, które zdecydowanie są bardziej wymowne.

FORD HENRY’EGO FORDA PO 100 LATACH

W 1927 roku auto marki Ford T kosztowało 290$ lub jak kto woli 14,5 uncji złota. Te 290$ można było uiścić w złotych monetach lub za pomocą szeleszczących banknotów. Odłożone jednak na bok, po ok. 100 latach, złote monety oraz papierowe dolary okazują się mieć całkiem odmienną siłę nabywczą.

Siła nabywcza złota. Przykład bazujący na cenie auta osobowego marki Ford T.

O ile za złote 14,5 uncji wciąż można kupić nowe auto, za papierowe 290$ co najwyżej opony.

GOLDEN CONSTANT

Roy Jastram czyni potężne badanie siły nabywczej złota. Wychodzi mu, że w okresie od 1800 roku do 1980 roku siła nabywcza złota rosła przez zdecydowaną większość badanego czasu. Co ciekawe, momenty spadku siły nabywczej metalu dotyczą jedynie względnie krótkich okresów, co było spowodowane lekkomyślnością polityków.

Wykres siły nabywczej złota w okresie 1800 – 1980 w USA

ABSURD WSPÓŁCZESNEGO INWESTOWANIA

Złoto nigdy nie traciło swojej wartości nabywczej w okresie dłuższym niż kilka lat. Takie są historyczne fakty. Z reguły też jednak dawało ludziom generować zyski. Działo się tak, ponieważ było pieniądzem. Pieniądzem, którego rządy nie mogły ani podrobić, ani kontrolować. Dzięki temu, raz odłożone nie traciły wartości, zaś odgrzebane po latach wciąż miały wartość. Nierzadko większą niż pierwotnie. Można rzec, że dawne oszczędzanie było inwestowaniem. Raz odłożony pieniądz już samoistnie dla nas „pracował” i generował „odsetki”.

Absurd współczesnych pieniędzy polega na tym, że papierowe pieniądze, raz odłożone… permanentnie tracą wartość. Wiąże się to z proinflacyjną polityką banków centralnych, które twierdzą, że zjawisko inflacji jest dobre. Równie dobrze mogłyby stwierdzić, że to dobrze dla nas, iż za towary i usługi płacimy z czasem coraz więcej i więcej.

W konsekwencji – co wydaje się być jeszcze bardziej absurdalne – jeśli chcemy uchronić wartość nabywczą naszych papierowych pieniędzy jesteśmy zmuszeni do inwestowania. A inwestowanie z kolei jest obarczone potężnym ryzykiem i jak wiadomo zdecydowana większość ludzi traci na akcjach i walutach swoje pieniądze. Można o tym poczytać pod każdą reklamą domu maklerskiego lub operatora platformy tradingowej. Odsetek „odsianych” jest zatrważający.

Absurd absurdem, ale w tym wszystkim jest jeszcze coś arcyprzewrotnego. Otóż osoby, które mają zmysł spekulacji i dorobiły się milionów po prostu się wielbi. Mało tego, niektóre instytucje potrafią zatrudnić osoby publiczne do reklamowania platform tradingowych! W ten właśnie sposób mnóstwo ludzi, którzy nie są predysponowani do spekulowania po prostu spekuluje, by ostatecznie tracić pieniądze.

PROPAGANDA SPEKULACJI

Taktyka reklamodawcy z powyższego filmu jest absolutnie przejrzysta. Zasadza się na wykorzystaniu wszelkich możliwych efektów rodem z psychologii społecznej oraz poznawczej. Pierwsza psychotechnika to odwołanie się do osoby znanej, a więc osoby lubianej i postrzeganej jako osoba sukcesu. To wpływa na tzw. utożsamianie się, a przez to na proces decyzyjny. Postać w video wypowiada truizmy traderów, które są tzw. komunikatami jednostronnymi. Oznacza to, że łatwiej zapadają w pamięci. Co więcej, nie są kwestionowane, a że można się z nimi zgodzić, również intensyfikuje proces decyzyjny. Proces „na tak” ma się rozumieć.

Bohater reklamy jest oczywiście ukazany jako osoba żyjąca w luksusie, przez co chcemy się się z nią identyfikować, a przez to ją naśladować. Więcej, jest ukazana jako osoba żyjąca mocnymi doznaniami (krew, bieg w deszczu, skok do wody), a jak wiadomo adrenalina odgrywa kluczową rolę w hazardzie. Przyspiesza decyzje i wyłącza chłodną analizę. „Obcowanie” ze zwierzętami, które symbolizują trendy w górę i trendy w dół (byki i niedźwiedzie) oraz oswajanie ryzyka poprzez autokontrolę (podejście do wilka) jest niczym innym jak oddziaływaniem na podświadome procesy, które jak wiadomo psychologom, zasadzają się na wykorzystywaniu obrazów (nie słów!), analizowanych przez prawą półkulę mózgową oraz układ limbiczny. W przedstawionym materiale, bohater także traci środki, co go po prostu „uczłowiecza”. Istnieje znane badanie psychologiczne, które dowodzi, że bardziej lubiane i wiarygodne od osób idealnych wydają się nam osoby prawie idealne, stąd „skazy” i „porażki” w reklamie sprawiają, że oglądający może polubić postać z filmu jeszcze bardziej.

Porządne rzemiosło reklamowe, które potrafi nagonić klientów operatorom platform.

„BEZPIECZNE” INWESTYCJE

Cóż, tak czy inaczej, Kowalski coś z pieniędzmi zrobić musi. Jeśli tylko nie jest skory do ryzyka to może jeszcze skorzystać z tzw. bezpiecznych aktywów w postaci lokat i obligacji. Bezpieczeństwo tych narzędzi polega na tym, że ich zysk nominalny jest do przewidzenia. W praktyce jest niższy niż REALNY wzrost inflacji, co oznacza także REALNĄ STRATĘ. Co więcej, tak lokaty jak i obligacje są obciążone podatkiem dochodowym. Ponad to zobowiązują nas do zamrożenia naszych środków, których wcześniejsze wyciągnięcie grozi utratą nawet tych śmiesznie niskich odsetek.

ALTERNATYWA WOBEC LOKAT, OBLIGACJI, AKCJI I WALUT

Złoto. Złoto jest alternatywą. Dlaczego? Dlatego, że daje zysk. Można rzec, że banki centralne gwarantują zyski z inwestowania w złoto. One niejako sprawiają, że siła nabywcza złota, praktycznie nie spada. Gdyby nie bowiem polityka drukowania pustego pieniądza, złoto na giełdach najprawdopodobniej by szczególnie nie drożało. A tak, jest nie tylko narzędziem antyinflacyjnym, ale co więcej z powodu kilku innych czynników generuje zyski znacząco wyższe niż szybkość inflacji. Jak bardzo złoto dało zarobić w ostatnim czasie? O tym w kolejnym wpisie!

KSIĄŻKA O INWESTOWANIU W ZŁOTO

Polecamy także książkę o inwestowaniu w złoto i srebro, w której można poczytać o potężnej sile tych dwóch metali w przeszłości oraz ich przyszłym potencjalnym wzroście. Książka dostępna w naszym sklepie oraz na stronie wydawnictwa Złote Myśli.

Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za pomocą cookies wykorzystywane są głównie w celach statystycznych oraz reklamowych. Pozostając na stronie godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij